Wycinka drzew czyli o szumie wokół nowelizacji ustawy o ochronie przyrody

Sławomir Derek        24 lutego 2017        Komentarze (0)

W dzisiejszym wpisie postanowiłem podzielić się z Tobą kilkoma przemyśleniami na temat wycinania drzew.

Ostatnio sporo szumu (nie chodzi o szum drzew 🙂 ) powstało w związku z nowelizacją ustawy o ochronie przyrody. Od początku tego roku tzw. „prywatni” właściciele mogą usuwać drzewa zlokalizowane na swojej nieruchomości jeśli nie jest to związane z celami prowadzonej działalności gospodarczej.

Dokładnie chodzi o nowy przepis art. 83f ust. 1 pkt 3a ustawy o ochronie przyrody, który brzmi tak:

Przepisów art. 83 ust. 1 (o konieczności uzyskania zgody na usunięcie drzew) nie stosuje się do drzew lub krzewów, które rosną na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych i są usuwane na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Czy taka zmiana niesie za sobą ryzyka dla otaczającego nas krajobrazu?

Znajduję argumenty za i przeciw. Szczerze przyznam, że nie wiem, które przeważają. To niezbyt dobra sytuacja przy planowaniu zmian jakichkolwiek przepisów („zmienimy, a potem się zobaczy, czy będzie dobrze, czy źle, a jak źle to się zmieni na nowo”). W tym przypadku skutki mogą być długo nieodwracalne – czasami kilkadziesiąt lat, czyli tyle ile drzewo osiąga wiek dojrzały.

Problem dotyka charakteru prawa własności, a szerzej granicy pomiędzy prawami i obowiązkami (wolnością) obywatela a prawami i obowiązkami państwa.

Sam jestem właścicielem nieruchomości z domem. Wspólnie z żoną prowadzimy ogród więc „drzewny” problem znam z własnego podwórka. Na działce nie mieliśmy żadnego drzewa. Wszystkie zaplanowaliśmy i posadziliśmy sami – na tym etapie nie trzeba nikogo pytać o zgodę 🙂 . Patrzę teraz na własne drzewa i się zastanawiam, czemu miałbym pytać kogoś o zgodę, gdy będę chciał coś zmienić w tym zakresie (np. wyciąć jedno drzewo, a zasadzić inne). Mówiąc „chciał” nie mam oczywiście na myśli  zachcianki (nagle pojawia się „niechęć” do drzewa, za czym idzie jego natychmiastowe wycięcie), tylko przemyślane działanie zmierzające do pięknego planowania i urządzania otaczającej nas przestrzeni. Po latach może okazać się, że drzewo osiąga wymiary wykraczające poza zakładany obszar (nachodzi na dach domu itp.). W takim przypadku pewnie zaplanuję jego wycięcie. W zamian posadzę kolejne drzewo (może trochę mniejsze). Przecież nie zostawię sobie pustego miejsca bo zależy mi na przyjemnym otoczeniu domu. Tak chyba postąpi każdy zdrowo myślący człowiek, więc dlaczego nie zaufać jego poczuciu odpowiedzialności i nie dać mu swobody działania? Czy można w takim przypadku wymagać, że jego działanie ma służyć również sąsiadom, czy szerzej społeczności lokalnej? Czy taka społeczność ma prawo oczekiwać, że akurat na mojej działce ma być „gęsty” zagajnik bo skoro tam jest od dawna to tak ma zostać? Nie bardzo mogę się z tym zgodzić.

Tak naprawdę należałoby ustalić – od kogo należy oczekiwać kształtowania krajobrazu w zakresie zieleni? O tym rozstrzyga ustawa o ochronie przyrody w art. 78, który brzmi:

Rada gminy jest obowiązana zakładać i utrzymywać w należytym stanie tereny zieleni i zadrzewienia

Skoro prywatny właściciel nie ma nałożonego takiego obowiązku, to dlaczego ograniczać go lub karać za dysponowanie swoją własnością poprzez kształtowanie własnej zieleni?

Moim zdaniem uregulowanie kwestii zadrzewień prywatnych działek powinno wychodzić z innego założenia – nie od strony karania i zabraniania tylko od strony wprowadzenia pewnych obowiązków i systemu zachęt.

Można na przykład rozważyć wprowadzenie obowiązków na etapie pozwolenia na budowę – w części dotyczącej projektu zagospodarowania działki (np. „inwestor zobowiązany jest zorganizować i utrzymywać na działce nasadzenia minimum 4 drzew i 25 m2 powierzchni krzewów”). Na tym etapie urzędnik widzi w projekcie działki czy i gdzie jest miejsce na drzewa i krzewy.

Można też w uregulowaniach podatku od nieruchomości (o szczegółach decyduje rada gminy) zapisać, że dla terenów zadrzewionych / zakrzewionych stawka podatku jest preferencyjna, niż dla „gołego” gruntu.

Jestem zdania, że należy ufać i dać szansę racjonalnemu i odpowiedzialnemu postępowaniu ludzi, a lepszą gwarancją, że takie zaufanie nie zostanie zawiedzione jest system zachęt i zobowiązań, niż system zakazów i karania.

Na marginesie rozglądam się po terenie swojej gminy i nie widzę prawie żadnych terenów zieleni i zadrzewień, które gmina jest przecież obowiązana zakładać i utrzymywać. W zamian są puste działki z ugorem bez żadnego drzewa, z trawą po pas. Pewnie czekają na jakiś market lub inną inwestycję, czasem już kilkanaście lat. Czemu w tym czasie nie zagospodarować takiej działki na skwer lub park? Wiadomo pieniądze, ale gdzie w takim razie realizacja ww. obowiązku gminy wprost zapisanego w ustawie? Władza karać siebie i piętnować jest niezbyt skora, łatwiej oceniać innych tu: prywatnych właścicieli posesji i od nich wymagać, niż od samej siebie.

******

W końcu doszedłem jednak do wniosku, że więcej argumentów znajduję za poparciem omawianej zmiany regulacji. Muszą jednak za tym iść dalsze działania i zmiany w kierunku wymuszenia działania samych gmin w zakresie kształtowania zieleni.

Pozdrawiam serdecznie z prywatnej i zadrzewionej działki 🙂

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: