„Leżakująca” podłoga czyli top lista pretekstów

Sławomir Derek        13 lutego 2017        Komentarze (0)

Każdy z Was chyba wie co to jest pretekst – oczywiście to zmyślony powód podany w celu ukrycia właściwej przyczyny.

Dzisiejszym wpisem postanowiłem podzielić się humorystycznymi doświadczeniami z prac budowlanych prowadzonych w siedzibie naszej kancelarii. Tak tak – mieliśmy przyjemność zakosztować na własnej skórze wdzięcznej roli inwestora w zakresie robót budowlanych 🙂 Na szczęście chodziło tylko o solidny remont biura. Taki drobny epizod ale wystarczył by zaowocować dawką wielu wrażeń i niecodziennych doświadczeń (z pierwszej linii frontu, a nie jakiś tam teoretycznych).

Na naszej top liście wykonawców u samego dołu uplasował się specjalista w zakresie tworzenia powierzchni płaskich czyli wykonawca podłogi. Z uwagi na uwarunkowania techniczne (minimalna grubość) i względy estetyczno-funkcjonalne zdecydowaliśmy się na wykonanie podłogi poprzez naklejenie na istniejącą podłogę płytek PCV. Sprawa z technicznego punktu widzenia wydawała się prosta. Tak też przedstawiał ją wykonawca. Ocenił podłoże, oszacował wszystkie trudności i zawyrokował, że zajmie mu to: 1 dzień przygotowanie podłoża i 1 dzień ułożenie płytek. Ewentualnie jeszcze dodatkowy (trzeci) dzień na wykończenia estetyczne. Sprawa wydawała się jasna: „do harmonogramu mamy przyjąć 2+1 dzień”.  „Tak” powiedział Wykonawca i dodał” „będzie pan zadowolony”. W tym momencie zapaliła mi się lampka ostrzegawcza, ale zaraz przygasła w optymistycznym nastroju słonecznego dnia. Zamówili materiał. Określili datę wejścia na roboty. Przyjechali zgodnie z planem. Problemy zaczęły się od razu na wstępie. Podłączyli maszynę do szlifowania podłoża (szlifuje i od razu odpyla). Po jej załączeniu wybiło korki. „No przecież wy tu macie za słabe zabezpieczenie w szafce elektrycznej i jak my mamy teraz pracować?”. Na pytanie dlaczego nie szepnęli o tym słówka przy oględzinach terenu robót, przecież jeszcze wczoraj był elektryk i bez problemu by to załatwił z rozbrajającą flegmą wykonawca odpowiedział: „no przecież to wiadomo”. Trudno. To nic, że sobota i elektryk już nie przyjedzie. Przyjęliśmy, że roboty będą kontynuować od poniedziałku po wizycie elektryka. Z 3 dni zrobiło się już 4. Z kolejnymi przygodami (opowiem o nich przy innej okazji) przygotowanie podłoża udało im się skończyć po 7 dniach. „Luzik przecież mamy wakacje a inni wykonawcy czekając na zakończenie tych prac wyrobią sobie zasłużone urlopy” 🙂

W końcu nadeszła z dawna oczekiwana chwila – przyjechały płytki PCV. I tu sedno dzisiejszego wpisu. Pomyślałem: „no przecież jak jest materiał to od razu go będą kłaść i podłoga po południu będzie gotowa”. Nic z tych rzeczy – nasz niezawodny specjalista od powierzchni płaskich zawyrokował: „materiał teraz musi leżakować najlepiej 48h”; „że co? – przecież było 2+1, a tu 2+1+5+2+….”; „no niech pan tu spojrzy na paczkę: pisze że zaleca się … itd.”; „no pisze, tylko czemu mówił na początku, że 2+1 ?”. W sumie niepotrzebnie pytałem przecież to taki „chwyt marketingowy” tylko gwiazdki z drobnym drukiem nie dosłyszałem przy ustnym ofertowaniu 🙂

*****

Jaki morał z tej przypowieści – fantazja wykonawcy w tłumaczeniu swoich niedociągnięć na budowie nie zna granic. Dotyczy to wszelkich sfer kontraktu budowlanego: terminów, harmonogramu, wynagrodzenia ryczałtowego, robót dodatkowych, jakości robót i wielu innych.

Jak się przed tym bronić  / zabezpieczać – dobra umowa o roboty budowlane + kontr-fantazja + skrupulatny nadzór inwestora (osobisty i z pomocą specjalistów).

Kolejnym razem podzielę się kilkoma uwagami na temat zapisów umownych zabezpieczających przed takimi dziwnymi przypadkami.

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: